Don’t worry, Be Duster

Don’t worry, Be Duster

Tysiąc i jedna przygoda z Dusterem.

12/06/2022

[Artykuł przeczytasz w 27 min.]

Skoro widzieliście tę ciekawą reklamę, bo reklamy producentów samochodowych zawsze mają „to coś” (z tym mamy nadzieję się zgodzicie), to drobny element całego artykułu, który rozegra się poniżej mamy za sobą.

Nie martwcie się, nie zabierzemy Wam za dużo cennego czasu, bo wiemy, że czas to pieniądz, a pieniądz to reklama (a nawet, często, dobra reklama). Po prostu, don’t worry, be Duster!

Promocją sprzedaż stoi

Mistrzowie naturalnej propagandy

Towarzysz Duster

Podróże długością w reklamę

Promocją sprzedaż stoi

W zasadzie, skoro jesteśmy przy reklamach producentów samochodowych, możemy nawet bezczelnie pokusić się o stwierdzenie, że niejednokrotnie te mistrzowskie materiały wideo są na tyle mocne, na tyle dobre, na tyle przemyślane, na tyle naturalne i budzące zachwyt, że narzucają pewne trendy, wytyczają nowe kierunki w całej branży, co ciekawe często gęsto nie tylko w jednej z nich. Za dobrą reklamą zawsze stoi odpowiedni budżet. Czy jest ogromny albo znaczny? To zależy od narzędzia pomiaru. Najistotniejsze dla producenta jest to, by jego reklama była skuteczna i zachęciła do zakupu jego towaru. Ostatecznie, wszystko się sprowadza do maksymalizacji zysku. Czy wydatek rzędu 100, 200 czy 300 tysięcy (albo nawet kilku okrągłych milionów) złotych na kampanię reklamową przy wartości jednego samochodu na poziomie, który znamy, jest duży? Raczej do przełknięcia. W końcu za tę reklamy płacimy też my, przyszli nabywcy tego czy innego auta.

Ale dosyć smutnej teorii, którą, na pewno, znasz lepiej nawet niż my.

Promocyjno-reklamowa żonglerka

Dobrze myślisz, w tym, co przeczytasz poniżej, nieco pożonglujemy reklamą, marketingiem, promocją, ale bez dotykania istotnego składnika tego zasobnika – ceny, czyli mamony. Cena Czyni Cuda, jak twierdził jeszcze nie tak dawno jeden z krajowych producentów obuwia. Jednakowoż oprócz ceny danie powinno być zjadliwe a nie tylko dobrze wyglądać w materiale reklamowym, czyż nie?

Nie odkryjemy Ci tajników budżetów reklam samochodowych w obrębie Renault i Dacia, choć pewnie dałoby się te statystyki pozyskać oficjalnym kanałem. Nie ma to też większego znaczenia, jak na nasze oko, z uwagi na to, że o wszystkich zawiłościach procesu tworzenia materiałów reklamowych marki wie jedynie nieznaczna grupka wtajemniczonych w dany proces oraz agencja lub agencje reklamowe, które realizują konkretne zlecenie. Ale czy, rzeczywiście, interesuje nas aż tak bardzo proces twórczy z niezliczoną liczbą maili, prób, łez, zgrzytania zębów, obgryzanych paznokci, asapów i martwych linii, niejednokrotnie pokrywających się z cienkimi czerwonymi liniami nieprzekraczalnych terminów? Nas i zapewne Was interesuje to co widzimy, bo dzięki temu kupujemy, bo dzięki temu zwracamy uwagę na produkt i szybciej, ot choćby, porównujemy go z konkurencją.

Nawet jeśli jesteśmy zwolennikami teorii umacniania ducha i ciała poprzez ascetyzm, symbolem którego jest beczka Diogenesa, to ostatecznie z reklamy korzystamy i wielkim hipokrytą będzie każdy, kto powie, że przeżyje bez promocji. Chociaż… chwila, a czy beczką Diogenesa w Twoim i naszym przypadku nie jest ascetyczny i spartański Duster?

Mistrzowie naturalnej propagandy

Chcemy z Tobą pogadać o reklamie na naszym podwórku, tym Daciowo-Renówkowym. Specjalnie nie ograniczamy się do marki Dacia, bo w tym obrębie będziemy się poruszać, by pokazać jak to działa u nas i jak to działa tam, nie do końca u nas, bo w Rosji.
Dlaczego wybraliśmy właśnie Rosję? Otóż, odpowiedź jest dosyć prosta. Od czasów ZSRR Rosjanie są, nie tylko według nas, mistrzami propagandy, „reklamowymi cwaniakami”, którzy wiedzą jak zrobić to tak, by wyglądało maksymalnie naturalnie. Czują tego bluesa i znają się na rzeczy, bo zjedli na tym zębatki i przekładnie. Wręcz słyną z tego, jak się umiejętnie posługiwać obrazkiem tak, by poszło w pięty lub uderzyło w głowę.

Obecnie, z kolei widzimy inne obrazki, bo działań wojennych, rozpętanych przez Putina i jego popleczników, na Ukrainie w ramach tzw. „operacji specjalnej” (patrz wojny), gdzie widać nie byle jakie umiejętności manipulacyjne rosyjskiej machiny propagandowej. Nazywajmy rzeczy po imieniu, Rosja wprost popisuje się tym jak potrafi podać informacje tak, by brzmiała ona niezwykle naturalnie i wiarygodnie, nawet gdy wiemy, że jest to zwykła „wydmuszka”, utworzona na potrzeby konsumpcji przez społeczeństwo rosyjskie oraz reszty świata.

Co tam dużo pisać, pamiętasz na pewno te obrazki propagujące walkę z alkoholizmem lub zachęcające do działań społecznych, oczywiście w imię socjalizmu o ludzkiej twarzy „dobrego wujka towarzysza Stalina” lub „wielkiego nauczyciela i proroka towarzysza Lenina”.

Towarzysz Duster

W naszym przypadku ta twarz będzie przypominała Dustera, bo daleko nam do polityki. Choć wielka polityka i koncerny samochodowe, to, ostatecznie, papużki nierozłączki. „Psiapsiółki”, które jednakowoż dla osiągnięcia własnych celów potrafią przymknąć oko na wiele niedoskonałości naszego świata. Idealnie widać to po dzisiejszej polityce Renault, gdzie nieco ponad 15% udziałów w spółce posiada Rząd Francji.

Swoją drogą, jak bardzo teraz muszą sobie pluć w twarz władze Renault z powodu niegdyś „słusznej” decyzji odnośnie przejęcia większości udziałów w AvtoVaz. Nissan, jak pamiętamy, nie pchał się do tego korytka – być może z tego powodu, że miał w tym czasie inne zmartwienia. Na przykładzie Renault i innych działaniach, w tym czołowego francuskiego polityka, doskonale widzimy jak mocno kapitał francuski jest osadzony w rosyjskiej gospodarce, ale też jak dużo środków może „utopić” Francja z powodu przedłużających się sankcji wobec Rosji. Trzymamy kciuki za to, by to właśnie Ukraina, wspierana przez szeroko rozumiany Zachód, ostatecznie postawiła kropkę w tym szaleństwie i wymusiła na rosyjskich „twardogłowych”, z Putinem na czele, jedynie słuszne warunki pokoju i przyszłego bezpieczeństwa w ramach swoich nienaruszonych granic.

Bliżej motoryzacji

Odejdźmy jednak od polityki. Wróćmy do tematów marketingowo-reklamowych, bo bez względu na niedoskonałości branży motoryzacyjnej, oraz świadomej wiedzy, że naszymi umysłami umiejętnie się manipuluje, chętnie dajemy się ponieść tej fali. Lubimy reklamę i kupujemy ją.

Przede wszystkim jednak propagandowo Renault Rosja potrafi zrobić ważenie na taką skalę, której nie doświadczamy na zachodzie Europy, pomimo tego, że za całością działań na całym świecie, ostatecznie, stoi Renault Group. Niech to nawet będzie zakamuflowana reklama, ale po przeczytaniu całości artykułu przyznacie nam, że jest nietuzinkowa.

Owszem, rozumiemy to, że budżet Renault Rosja, z ich ekspansją na rynki Białorusi (w jakimś stopniu do 24 lutego 2022 roku też Ukrainy), Azji Środkowej i nawet Indochin, gdzie jeszcze nie tak dawno docierali przyjacielscy proletariusze (ot choćby Wietnam) znacznie przekracza rygorystycznie wytyczone ramy budżetowe Dacia. Ale czy naprawdę to aż tak duże koszty w porównaniu do tego, ile zysku można wyciągnąć z takich działań „podprogowych”? Ciekawe jest to, że przecież nie trzeba nawet wymieniać tego, kto jest fundatorem podróży, bo za nazwą samochodu Duster nie może stać ktoś inny niż Dacia/Renault. Taką naturalną reklamę wręcz kocha Google i uwielbiamy my, bo nie jest nudna, jest emocjonująca, jest zachęcająca i ciekawa, bo, naturalnie, lubimy podróże (nawet „kanapowcy” lubią podróżować).

Opiniotwórcze zabiegi Renault Rosja

Sprzedaż Dustera u nas, czyli Unii Europejskiej, wystartowała w 2009 roku, w Rosji – w zasadzie, w 2012 roku. Trzy lata nas dzieli, ale pod kątem promocji Dacia jest daleko za Renault Rosja (nie mamy na myśli udziału Renault Rosja w koszyku samochodów sygnowanych znaczkiem Renault). Wiadomo, oni mają swoje zakłady, są poniekąd niezależni (o ile nie ma zakłóconych dostaw podezspołów), bo mogą produkować nie oglądając się na zachód Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że w porównaniu do nich, promocja Dustera w Zachodniej Europie wygląda poniekąd jak amatorka.

Renault Rosja nie zostawia wolnych przestrzeni dla promocji poza oficjalnym kanałem, bo buduje (albo, z perspektywy czasu, umiejętnie ulepia) społeczność dziennikarzy, blogerów i innych pismaków motoryzacyjnych (takich też jak my tutaj) etc. Motoryzację w Rosji wbrew pozorom, do sytuacji na Ukrainie, można było krytykować bardzo otwarcie, co czynił każdy – wystarczyło spojrzeć na paszkwile na temat VAZ-u. Obecnie, pewnie sytuacja nieco się zmieniła i VAZ stal się jedynie słusznym i najlepszym producentem samochodów na świecie. Wiadomo o co chodzi.

Jeszcze parę miesięcy temu, gdy to było przejawem wolnej myśli wobec „zgniłego, kapitalistycznego zachodu”, rosyjscy dziennikarze, blogerzy, vlogerzy i inni, kto mógł i kto chciał, otwarcie krytykowali każdy nieudany lub udany motoryzacyjny skok w bok. Robili to także wobec Renault (dlaczego miałoby być inaczej z Francją?), obrywało się też, naturalnie, Dusterowi i to niejednokrotnie.

Krótki przegląd i ekspresowe porównanie

I właśnie to chcemy pokazać w artykule, który czytasz. Robimy krótki przegląd historii osiągnieć Renault Rosji (bez politykowania, choć pewnie się nie uda tego zrobić w 100%, ale postaramy się) w zakresie promocji Dustera w grupach opiniotwórczych i porównujemy te doświadczenia z zabiegami promocyjnymi Dacia w Europie Zachodniej i Środkowo-Wschodniej. Nie zapominamy, rzecz jasna, że Renault Rosja to ogromny, ale jednolity, gracz w Renault Group, a Dacia w Europie to zlepek kilkudziesięciu zapewne krajowych, budżetów, nad którymi pieczę trzyma Renault albo Dacia (ale z wielkim renówkowym bratem za plecami). Ale czy działania, ot choćby w takiej naszej skromnej Polsce, nie mogłyby być bardziej żwawe i z mniej spektakularnym, ale jednak budżetem?
I owszem, mamy z tyłu głowy stereotypowe powiedzenie, że Rosja to stan umysłu (na pewno w tym dużo prawdy). Jednakowoż czy Polska to też nie jest jakiś polski stan umysłu, tak samo jak Niemcy, Litwa bądź Watykan?

Podróże długością w reklamę

Jedwabny szlak, jedwabny Duster

Podróże z Dusterem w tle zaczniemy od lipca 2016 roku, kiedy to Renault Rosja dołączyła do międzynarodowego rajdu typu off-road o nazwie Jedwabny Szlak. O samych mistrzostwach, które startują corocznie od 2009 roku dowiesz się więcej na stronie organizatora. Możemy jeszcze tylko dodać, że głównymi partnerami mistrzostw są Gazprom i Chińska Federacja Sportu Samochodowego i Motocyklowego (tak, Chiny i Rosja dobrze sobie radzą z zimną i wyrachowaną współpracą od jakichś ok. 75 lat albo i dłużej). Przyznacie, nie byle kto i nie byle jak i nie byle po taniości. Z takimi sponsorami wycieczek ciężko się spodziewać, że mistrzostwa umrą śmiercią naturalną po kilku sezonach.

Wracamy jednak na Dusterowe podwórko. W tamtym momencie Renault Rosja wystawiła ze swojego ramienia 4 Dustery „prasowe” z napędem na cztery koła. Wyścig wystartował na Placu Czerwonym w Moskwie 8 lipca i, przebiegając przez Kazań, Ufę, Nabiereżnyje Czełny, Astanę, Ałmaty, pustynię Gobi oraz piaszczyste tereny Alashan w Chinach, zakończył się 24 lipca w Pekinie.

Nie był to pierwszy prasowy start Dustera we wspomnianym wyścigu. Dziennikarze mogli skorzystać z Dustera na polu walki (ale dla prasy) już w 2012 roku. Wówczas w „kurzastym” wystartowała ekipa pisma „За рулем” (Za kierownicą). I Duster, owszem, sobie radził i nadal radzi. Choć nie ma co przesadzać, ani wyścigówka ani „zmotka” pokroju Red Bull to nigdy nie była. Miał i ma, jednakowoż, ten samochód swój urok (jak zapewne każdy inny SUV), gdy dorzucić mu kilka „bajerów” typu „ziemia-błoto-piasek”… i snorkel do tego. Ogólnie, da się go wtedy bardziej lubić, kochać i marzyć w nim o zdobywaniu nieosiągalnych zwykłym „bulwarówkowym” Dusterom wyścigowych szczytów.

Były to jednak czasy zamierzchłe i niepewne, a nawet nieodnotowane nigdzie w dziejach, z powodu głównie bardzo niepewnych, i przesiąkniętych „zachodem”, jeszcze dosyć niezależnych firemek, czyli Lukoil i TransNeft.

Samochód dla prasy, ale w terenie

Prawdę pisząc, to i 2016 rok ze wspomnianym startem nie był jakimś wyjątkowo znaczącym dla Renault Rosja, szczególnie z punktu widzenia Dustera spod znaku Renault. To na ciężarówkę postawiono w tym roku. Zresztą Duster wówczas już był znany na rynku, bo rozchwytywany od startu produkcji w Rosji, a jego reputacja w zawodach zmotanych do szpiku kości – co najmniej wątpliwa. Za wysokie progi, jak na nasze oko… Renówka pochwaliła się, wprawdzie, tym, że Duster się zaświecił na Placu Czerwonym. No bo skąd niby może startować wyścig, gdzie głównym elementem od 2016 roku jest propaganda przyjaźni na linii Moskwa-Pekin? Dla bardziej dociekliwych, i nie wierzących w przypadki, dodamy, że start promocji Dustera przez Renault w formie bardziej oficjalnej i zaawansowanej zbiega się w czasie z wejściem przez Gazprom w imprezę w postaci głównego partnera, czyli od 2016 roku. Ale na wzmiance i zaledwie kilku zdjęciach w całym Internecie się zakończyło. Samochód dla prasy do przejazdu trasą dla prasy? Był obecny, został użyty. Taka była jego rola.

Nie, nie jest to zdjęcie Dustera z Placu Czerwonego z 2016 roku... bardziej jedno z tych, które udało się wykonać w 2018 roku i nie Dusterowi.

Nie, nie jest to zdjęcie Dustera z Placu Czerwonego z 2016 roku… bardziej jedno z tych, które udało się wykonać w 2018 roku i nie Dusterowi.

W lipcu „szesnastego” to nie Duster podbił serca prasy i zauroczył dziennikarzy swoimi czerwonymi barwami (czerwony kolor nie jest tu przypadkowy). Oficjalnym mobilnym sponsorem wydarzenia była Toyota, a wyścig wygrał odwieczny rywal – Peugeot. Ostatni, jednakowoż, ponoć, będę pierwszymi. Dlatego kolejny start Renault w Jedwabnym Szlaku był już bardziej pewny, a nawet, poniekąd, odważny.

Absolutnie nie ostatni

To nie był ostatni start Dusterów w wyścigach Jedwabnego Szlaku, bo w 2017 roku, jako wsparcie dla zespołu Astana Motorsports, Renault Rosja wystawiła swojego Dustera, promując edycję specjalną Renault Duster Dakar. Choć widać jednakowoż, że nie do końca o taką promocję Renault Rosja chodziło. W towarzystwie graczy typu Chiny oraz Gazprom, Renówka byłaby jedynie dostarczycielem „mięsa armatniego” w postaci aut i raczej zajmowałaby pozycję tzw. „biednego krewnego” na weselu, czyli wspomnianego samochodu dla prasy. Nic dziwnego, że Jedwabny Szlak naturalnie zniknął jak na razie z mapy zainteresowań Renault Rosja. Niewątpliwie stał się jednak prekursorem pewnych kolejnych działań, ale już z własnego ramienia, o nazwie Renault Winter Driving School.

Odpręż się i poczytaj o innych edycjach specjalnych Dustera. Ot choćby w tym miejscu.

Rajd Białe noce

W tym przypadku możemy jedynie mówić o skromnym udziale w postaci dziennikarskiej ekipy Renault Duster Dakar w najbardziej znanych mistrzostwach Rosji, czyli Białe noce.

Mistrzostwa wystartowały w dalekim 1955 roku, kiedy uczestnicy mieli do pokonania 2300 kilometrów, pokonując trasę z Tallina do Moskwy. Wiadomo jakie wówczas były drogi i jak wyglądały wyścigi terenowe. Zwycięzcą pierwszych Białych nocy, co ciekawe został nauczyciel jednej z leningradzkich szkół. To on, ostatecznie, został organizatorem i promotorem imprezy.

Po załamaniu i wyciszeniu w latach 90. wyścigi powróciły pod egidą Rosneft (obecnie Gazprom) i Łady do świata żywych i od lat są najważniejszym etapem Mistrzostw Rosji w wyścigach samochodowych. Wygrana na typ etapie w zasadzie oznacza tytuł mistrza.

Naturalnie, z biegiem czasu, trasa Białych nocy wędrowała, by ostatecznie zatrzymać się w Karelii, gdzie stan dróg gruntowych jest z racji podłoża idealny, bo wymieszany ze żwirem, by użyć wszystkich swoich zmysłów i umiejętności, by dotrzeć do wymarzonej wygranej.

Nie dziwi nas, że mogło zabraknąć w tym miejscu Dustera. Jednakowoż nie było to tym, co Renówka mogłaby polubić pełnią serca. Miejsce na tronie już zaklepała Łada i nieodłączny sponsor wycieczek – Gazprom.

Skromny udział w Białych nocach

Skromny udział w Białych nocach

Renault Winter Driving School

Zakładamy, że właśnie za udziałami w wyścigach stoi pomysł Renault Rosja na zorganizowanie Winter Driving School, czyli zimowej szkoły przetrwania, połączonej ze szkoleniami teoretycznymi i naprawdę wymagającymi trasami, gdzie zaświeciły się nie tylko Dustery, ale też np. Kaptury i Koleosy.

Renówkowa zimowa szkoła jazdy odbywa się dotychczas właśnie w Karelii. Jak na razie szkółki były dwie – w kwietniu 2017 roku oraz w marcu-kwietniu 2018 roku. I, jak na razie, zapewne, na tym poprzestaniemy. Choć za wcześnie jeszcze mówić o temacie w czasie przeszłym, bo Renault wsiąka w Rosję bardzo szybko.

Ducha imprezy najlepiej odzwierciedlają zdjęcia. Niby nic wyjątkowego, ale jednak relacje z tych wydarzeń nie są przesiąknięte nienaturalnym wychwalaniem umiejętności samochodów. Choć zapewne chodzi o to, by łączna liczba minusów nie przesłoniła zasadności zakupu samochodu ze znaczkiem Renault jako tego najbardziej logicznego wyboru.

Dusterowe widowisko

A pamiętacie jeszcze o tym, że 2017 roku Duster trafił do programu telewizyjnego, w zasadzie to show pod nazwą Awanturnicy w Dusterach?

Opisywaliśmy to wydarzenie jakiś czas temu w jednym z naszych artykułów – Awanturnicy w Dusterach. Wiemy, wiemy, że wygląda to poniekąd jak serial paradokumentalny, pokroju „Dlaczego ja?” albo „Trudne sprawy”. Jednakowoż pieniądze wydane, działanie wykonane, obeznanie społeczeństwa z marką niewątpliwie wzrosło, czyli wszystko na swoim miejscu.

Skoro jako produkt lokowany w serialach może wystąpić woda gazowana, kawa albo alkohol, to czemu nie może być nim samochód? Ot taki skromny i ascetyczny Duster w sam raz się nadał do czteroodcinkowego serialu o … Dusterze. Jeśli panować nad świadomością całego ponad 140 mln narodu, to można to robić z rozmachem, jak na Rosję przystało.

Dacia Duster Cup

Jak dotychczas nic dziwnego i wyjątkowego, powiesz Ty, się nie wydarzyło, bo ostatecznie w Polsce i Europie też się odbywają inne mistrzostwa, wyścigi i inne „potańcówki” z udziałem Dustera. I, niewątpliwie, przyznamy Ci w tym zakresie rację.

W Polsce mamy bardzo fajny Dusterowy produkt Dacia Duster Cup, który wystartował w 2017 roku i obecnie jest objęty patronatem Motrio, czyli Renault. Nazwa też nieco się zmieniła, bo obecnie wyścigi są określane mianem Dacia Duster Motrio Cup. Więcej informacji na temat wyścigów na znajdziesz w innych artykułach prasy motoryzacyjnej lub na stronach organizatora i patrona tego wydarzenia.

Dustery na biegunach

Nie do końca na biegunach jak koniki, lecz na biegunie, a i biegunem to ciężko nazwać, bo raczej mówimy tu o kole podbiegunowym. Murmańsk, tundra, góry, ale nie za wysokie… to właśnie tutaj zaniosło pierwszą wyprawę Dusterów sygnowaną marką Renault. Nie do końca wiemy jak tam jest w rzeczywistości, ale patrząc na zdjęcia, musi być przepięknie, szczególnie w połączeniu krajobrazów z zorzą polarną.

Tych podróży, o których wkrótce napiszemy dalej, z pewnością można pozazdrościć rosyjskim testerom Dusterów, bo u nas, Europejczyków, takie jazdy testowe, jak na razie, nie są chyba na wyciągnięcie ręki i większość takich działań jest rozproszona pomiędzy dealrów/koncesjonerów Renault/Dacia, którzy prowadzą to w sposób mniej lub bardziej skuteczny i na skalę bardziej lokalną niż ogólnokrajową, a już na pewno nie na skalę ogólnoeuropejską. Choć równie malowniczych i również ciekawych do przejechania Dusterami miejsc w Europie, jak i w Polsce (nawet bez zorzy polarnej), jest multum, i to piszemy z całą odpowiedzialnością jako uczestnicy niejednego już wyjazdu i zlotu Dusterów pod znaczkiem Go! Duster.

Testowanie 1.6SCe

Arktyczna wyprawa Dusterów miała na celu promocje nowego silnika 1.6 SCe, tego od Nissana, i jeszcze kilku możliwości Dustera. Oprócz dosyć wymagających warunków – zimno, śnieg, ciemno (dzień, trwający zaledwie 4 godziny a potem ciągła biała noc) i do domu daleko, uczestnicy mogli zasmakować jazdy na gąsienicach. Pomijamy inne atrakcje dla uczestników, ot choćby w postaci kąpieli w lodowatej wodzie (oczywiście nie na golasa, w Rosji też potrafią marznąć) w towarzystwie z białuchami arktycznymi. Kto nie chciałby trafić na taką wyprawę (w zasadzie zorganizowana i kontrolowaną)?

Wracając do gąsienic, do testowania Renault zaproponowała opcję rumuńską oraz krajową rosyjską. Domyślasz się, która lepsza? Zaskoczymy Cię, bo jednakowoż lepsza była zachodnia. Waga takiego zestawu to plus 320 kg (80 kg waży jedna gąsienica) do wagi samochodu. Samochód z silnikiem 1,6SCe, doposażony w zestaw obowiązkowy miejskiej dżungli, rozpędza się maksymalnie do 40-50 km/h. O wspomaganiu w takiej wersji wyposażenia można zapomnieć. Wsiadamy w zasadzie do czołgu (porównanie nieprzypadkowe) i jedziemy. Ważne jest jednak to, że gąsienice nie wymagają dodatkowych mocowań ani adapterów. Zdejmujemy koło – zakładamy gąsienicę i jazda!

Fajnie, prawda? A to dopiero początek podróży. Każdą z nich można dokładnie obejrzeć i prześledzić na oficjalnych kanałach Renault Rosja albo w rosyjskiej prasie. Do czego nie namawiamy, bo, wiadomo, idealny (kto nas pochwali lepiej od nas samych?) przegląd macie u nas.

Dusterem przez Kaukaz

Test kolejnego Dustera i nowa przygoda. Co tym razem testowali blogerzy, dziennikarze i inne „bożyszcza” rosyjskiego motoryzacyjnego półświatka? W grudniu 2017 roku w ręce testujących trafiło 10 Dusterów w wersji Dakar, z silnikami benzynowymi i diesla pod maską.
Trasa dwudniowego wyzwania początkowo zapowiadała się bardzo przyjemnie i wyglądała raczej na bezwysiłkową. Najwyraźniej taki był zamiar organizatora, który po prostu chciał uśpić czujność uczestników. Po zupełnie niezaskakującej przeprawie przez wsie przy wsparciu drogowskazów w kierunku pustyni Gareji, Kachetia, w okolice kompleksu klasztorów Dawit Garedża, zaczął się naprawdę wymagający teren.

Zadanie nie polegało na tym, by jak najszybciej dotrzeć do mety pierwszego dnia, bo za zbyt szybkie osiągnięcie punktu końcowego odejmowano punkty. Chodziło głównie o to, by utrzymać średnią prędkość przejazdu, pokonując niezwykle trudne warunki terenu w postaci błotnistych kolein, pozostawione swego czasu traktorami, śnieżnych zasp, pustynnego terenu (w końcu wydarzenie miało miejsce na pustyni), brodów, wystających głazów, kamieni, powalonych starych drzew, korzeni… Zresztą sami możecie zobaczyć na zdjęciach jak to wyglądało.

Kończąc ten element naszej marketingowej opowieści, dodamy, że żaden Duster nie ucierpiał ani nikomu nic się nie stało. Choć, niewątpliwie, bez draśnięć, wgnieceń i innych pochodnych wymagającej terenowej wyprawy się nie obyło. Nie uwierzymy też, jeśli ktoś nas będzie próbował przekonać do czegoś innego.

Pustynny rajd Dakarem

Najwyraźniej, by uczynić zadość nazwie promowanej wówczas w Rosji wersji wyposażenia albo, jak kto woli, serii limitowanej Dustera, czyli Dakar, w Renault Rosja stwierdzono, że pustynna Gruzja, to trochę za mało, trochę zbyt skromnie.

Skoro Gruzja, to trochę za niskie progi, to może najwyższy czas uderzyć w kierunku prawdziwej pustyni, czyli na przykład do Maroka?

Telefon zabrzęczał, zaproszenie wysłano… Para buch, koła w ruch. I już w lutym 2018 roku dieslowe, bo tym razem tylko takie, Dustery w wersji Dakar czekały na swoje ekipy w Casablance. W zasadzie, Dustery oznakowane jako Duster Sahara Challenge, mogłyby bezproblemowo wtopić się w tłum innych samochodów Dacia, których w Maroku, jak sami się domyślacie, jest zatrzęsienie. Jednak moskiewskie rejestracje oraz diamentowy znaczek Renówki na mordkach Dusterów są dosyć istotnymi elementami wyróżniającymi.

Przejazd ciekawy i nietuzinkowy, bo terenami, które zwykle występują w historiach sygnowanych znakiem Rajdu Dakar – najbardziej wymagającej, i, chyba, najbardziej znanej corocznej wyprawy, w której mogą brać udział również amatorzy.

Sami rozumiecie, że było dużo piachu, było dużo podjazdów, było sporo wyciągania, było pompowanie i spuszczanie powietrza z kół. W międzyczasie były również tu i ówdzie wystające głazy, żebrzące dzieci na poboczach, gdzie w obrębie, gdzie sięgał wzrok ani jednej oznaki cywilizacji… Całą podróż eskortowały dwa takie same seryjne Renault Duster, doposażone w trapy, LED-bary, trapy, saperki, liny etc. Jedyne co wyróżniało całą wesołą wycieczkę z Rosji, były dodatkowe osłonę elementów podwozia, które jednakowoż nie były wykonane na specjalne zamówienie. Te akcesoria do zabezpieczenia podwozia można było znaleźć w podręcznym katalogu akcesoriów dodatkowych Renault.

Zrobieni w balona i księżycowy Duster

Luty w Maroku, sierpień w Turcji. Dustery też nieco zmieniły swoja barwę. Z ciemnych, wkomponowujących się w pustynne piaski Sahary, wpadły w terakotową jaskrawość. Pamiętacie ten specjalny pomarańczowy kolor rosyjskiej serii limitowanej Dakar?

To właśnie takim Dusterami rosyjska ekipa ruszyła na podbój niesamowitych krajobrazów Turcji.

Z czym kojarzy nam się Turcja? Owszem, z morzem, piaskiem, ciepłem… Ostatnio też dosyć obfitymi śniegami, za sprawą tureckich społeczności, zrzeszających miłośników Dusterów. Owszem, kojarzy się również z wysokiej jakości podróbkami, bo niejednokrotnie lepszymi niż oryginalne produkty, czasami natrętnymi sprzedawcami i … wycieczkami. Głównie, rzecz jasna, kojarzymy Turcję z odpoczynkiem nad morzem.

Dziennikarsko-blogerska ekipa podążyła jednak innym szlakiem. Szlakiem wymagającym dla Dustera i dla każdego innego auta, bo niemalże księżycowym terenem tureckiej Szwajcarii, czyli Kapadocją.

Nie samym Dusterem, jednak człowiek żyje, i dlatego jednym z elementem Dusterowej wyprawy, poza, naturalnie, wspaniałymi widokami był przelot balonami. Wspaniałe widowisko, które wielu nazywa jednym z Cudów świata. Jest kosztowne, szczególnie w obliczu tego, że Turcy nie mają problemu z ustalaniem dosyć wysokich cen za dobre atrakcje, ale jest warte każdego wydanego na to to centa (euro i dolary to najlepsze waluty na wakacje w Turcji).

„Terakotowa armia” Dusterów z dieslami i dwulitrowymi benzyniakami pod maską bezproblemowo poradziła sobie z wymagającymi serpentynami, mglistymi zakrętami, wąskimi i niezwykle kamienistymi drogami Turcji, mijając Sivas i ostatecznie docierając do Trabzon, z którego, w zasadzie, to „praktycznie” rzut beretem do Gruzji.

Włóczęga z Machaczkały, czyli Duster Kaspian

Przypominacie sobie wydarzenia z dalekiego 2021 roku? Dla Renault Rosja, a przede wszystkim dla użytkowników i miłośników Dustera, ten rok był wyjątkowy, bo pod koniec 2020 roku (oficjalnie, zaś seryjnie około kwietnia 2021 roku) wystartowała produkcja nowego rosyjskiego Dustera. Takiego, co sylwetką przypomina naszą „dwójeczkę”.

Ta wyprawa w naszych oczach zasługuje na szczególną prezentację, bo promocyjna otoczka wokół niej była naprawdę imponująca. Pomijając fakt, że nowy flagowy produkt samochodu narodowego zasługuje na tak szeroką promocję, warto jednak przyznać, że rosyjscy „propagandyści” zrobili to koncertowo, a nawet dusterowo.

Tysiąc i jeden kilometr Kirgizją

Kirgistan może wydawać się mało ciekawym miejscem do podróży. Niezależnie od środka transportu, którym ten kraj przyszłoby nam zwiedzać. Warto jednak z tyłu głowy zawsze mieć to, że każda miejscowość, każdy region i już, na pewno, każdy kraj są w stanie czymś zaskoczyć. I piszemy to z pełną świadomością, z przekonaniem i już kilkuletnim doświadczeniem w zakresie organizacji różnego rodzaju zlotów, spotkań i wypadów Dusterami.

Projekt Duster Experience

W ramach projektu Duster Experience, tym razem w okolicach stycznia 2022 roku, ekipa rosyjskich blogerów i dziennikarzy wyruszyła swoimi rumakami z silnikami 1.3 TCe (ze skrzynią manualną i automatyczną) i 1.5 dCi pod maskami oraz napędem „na cztery kopyta” w podróż Kirgistanem.
Podróż długością może nie w tysiąc i jeden kilometr, ale w 1100 km na pewno, była pełna zwiedzania, odkryć i obcowania z lokalnym kolorytem. Duster po raz kolejny pokazał, że jest dobrym kompanem do wypraw w różne zakątki świata, który doskonale radzi sobie z różnymi terenami.

Nie ma większego sensu, poświęcać więcej uwagi na to, że Duster, doskonale poradził sobie z wyzwaniami postawionymi przez organizatorów projektu, bo, ostatecznie, to miał być efekt końcowy wyprawy. Reklama powinna być naturalna i najlepiej wywoływać emocje (idealnie, jeśli będą one pozytywne), by następnie kto inny (najlepiej opiniotwórczy i opiniodawczy) opisywał sukcesy marki, pomijając nawet drobne wpadki.

Oczywiście, kirgiską wyprawę ciężko porównać z tymi z Gruzji, Maroka lub Turcji, ale szybkich żwirowych dróg, asfaltówek o wątpliwej jakości (gdzie podskoki można uznać za wypracowany latami standard), górskich serpentyn i zapierających dech w piersi niezapomnianych widoków wzdłuż trasy, czyli wokół jeziora Issyk-kul, tu również było pod dostatkiem.

Jeśli jednak ktoś z Was będzie miał ochotę również pokusić się o zwiedzanie Kirgizji swoim Dusterem, to na pewno polecamy. Warto jednak przed wyprawą nieco się zorientować z czym można mieć do czynienia w innym kraju, jakie, szczególnie niemiłe, niespodzianki mogą popsuć nam humor, jeśli nie uzbroimy się w odpowiednią wiedzę o nich. Ostatecznie, podróż ma wywoływać pozytywne wspomnienia.

Odrobina autopromocji

Oczywiście, nie dorównamy swoim GoDusterowym budżetem ani Renault ani Dacia ani nawet najmniejszemu dealerowi z siedzibą gdzieś w okolicach Szczurków Małych. Z nami jednak masz okazję przeżyć zbliżone emocje (bardziej nawet naturalne i realne), podróżując Dusterem. Nie kryjemy się z tym, że stawiamy na promocję (ale pewnie prędzej Dustera, wyręczając poniekąd Dacia, niż swoją własną, często zostając w cieniu wydarzeń i zdarzeń), bo po to mamy grupę, gdzie staramy się budować prawdziwą społeczność Dusterowiczek i Dusterowiczów (z jej lokalnymi zgranymi odnogami, nie tylko w kraju, ale też poza granicami Polski), która, z kolei, odwdzięcza się nam wyjątkowymi i niezapomnianymi wrażeniami, ot choćby, ze zlotów. Nie boimy się też napisać wprost, że portal GoDuster.pl, konto na Insta, kanał na YouTube i TT oraz fanpage na Facebook są celowymi zabiegi, bo po prostu chcemy być widoczni w sieci, by być zauważalnymi wśród właścicieli i użytkowników Dusterów i innych aut marki Dacia.

Lokowanie grupowych relacji

Przejrzyj sobie nasze relacje z organizowanych przez nas zlotów, spotkań i wyjazdów. Jeśli Ci się spodoba (stawiamy któregokolwiek białego Dustera z Białej Loży Szyderców (to oczywiste, że nie rudego), że powinno Ci się spodobać), to z pewnością pokochasz takie wydarzenia, organizowane przez którąkolwiek odnogę Go! Duster a i, z pewnością, dołączysz do którejkolwiek z naszych społeczności (jeśli jeszcze nie jesteś).

Zapraszamy na pierwsze z brzegu wydarzenie, byś samodzielnie i na własne oczy mógł/a się przekonać, co tak naprawdę daje Duster i jakie emocje (a następnie wspomnienia) towarzyszą jego użytkowaniu. Z czym się je Go! Duster i jakich wrażeń dostarcza obcowanie, rozmowa, pogawędka lub biesiada z jej Grupowiczami.

Daj się ponieść! Don’t worry, Be Duster!

Śledź nas na fanpage’u lub na grupach Go! Duster. Staramy się trzymać rękę na pulsie Dacia i czasami Renault Arkana.

Zajrzyj również do innych nowości Dacia Dusterciekawostek oraz tematów związanych z tuningiem tego samochodu

A wolnej chwili zapraszamy na drobne zakupy do Go! Shop.

Znalazłeś błąd na stronie – zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Autor:  Go!Duster

Źródło:  www.goduster.pl

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

wydarzenia Go! Duster

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Go! Duster medialnie, ale społecznie

Go! Duster © 2019-2022

Projektowanie stron: CAKEANDCHERRIES.COM

Go! Duster - serwis miłośników marki Dacia

0
Lubisz wyrażać swoją opinię? Pozostaw swój komentarz.x

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: