Rosyjski trop: spowiedź podstarzałego diesla

Rosyjski trop: spowiedź podstarzałego diesla

Duster tkwi w szczegółach. Na tropie rosyjskiego diesla.

19/10/2021

[Artykuł przeczytasz w 9 min.]

Prorokowano mu niechlubny kres i upadek w otchłań spalin historii. Już pod koniec 2020 roku, wraz z pierwszymi krokami stawianymi przez całkowicie odnowionego rosyjskiego Dustera, miał dokonać dni, a oddechy miały być policzone.

Ostatecznie jednak dzięki zrządzeniu losu, wirusowi oraz spadkom słupków sprzedaży (zakładam, że to był główny powód) pozostał. Jednak jako nielubiane dziecko a nawet jako wyrzutek, któremu pozwolono na drugą szansę. W zasadzie to diesel po prostu zarobił na swój dalszy los sprzedażą na poziomie 20% udziału w całości sprzedawanych w Rosji Dusterów.

Owszem, obrazek może być nieco drastyczny i przykry. Jednak nie ma co się łudzić, diesel nie jest najpopularniejszym paliwem Rosjan, a i cena jest porównywalna do polskiej (tak, w Rosji paliwo wcale nie jest tańsze, tak jak w arabskich krajach OPEC). Choć akurat w Dusterze sprawdza się jako dobra i tańsza (pod kątem częstotliwości tankowania) alternatywa dla nieco paliwożernej i umiłowanej jednostki 2.0 z automatem i napędem na 4 koła. Jest bardziej zrywny, dzięki turbince, i przy swoich 109KM może zaoferować naprawdę dobre osiągi (ale czy to aż tak dużo?). Gdyby tylko nie ten „chrzczony” bez skrupułów olej na rosyjskich stacjach benzynowych.

Rzecz jasna, o tym wiedzą w ścianach Renault Rosja i zrozumiałym jest, że podciągają tego diesla do rosyjskich realiów. A nawet, lepiej ujmując, nie dają umrzeć układowi z epoki Euro 5, bo tylko taki sprawdza się w Rosji.

Licencja na życie

Swój wśród obcych, obcy wśród swoich

Traci przy bliższym poznaniu

Zimny zgrzyt

Quo vadis

Kluczyk do wnętrza

Szybkobieg

Rozgrzeszenie i w drogę

Licencja na życie

Podobnie jak Bond uzyskuje licencję na zabijanie, tak Renault Duster z silnikiem diesla dostał licencję na życie. Kiedy cofną? Może się okazać, że już w 2024 roku. Choć z innej strony, nie wierzę w to, by Rosja była bardziej eco niż Europa. Ale jego los nie wygląda najlepiej. A jeszcze bardziej nie najlepiej prezentuje się los użytkowników i właścicieli rosyjskich Renault Duster, którzy postawili na diesla pod maską. Jedynego niby, i takiego, który poniekąd mógłby być oczkiem w głowie, ale nie jest. Nie jest takim już od dawna.

Przy okazji nasuwa się dosyć ciekawe pytanie. Dlaczego na Ukrainie jednostka diesla (zresztą jako jedyna) jest połączona z automatem, zaś w Rosji automat w dieslu się nie pojawił? Bo 20% nie robi szału, rosyjscy konsumenci stawiają na benzynę i gustują się w dużych „wielkomocarstwowych” pojemnościach.

Na Ukrainie, wprawdzie, też nie jest  to zbyt popularna jednostka, ale ma automat i do tego stanowi jakąkolwiek alternatywę dla zasłużonego i wysłużonego silnika 1.6SCe. Na tych dwóch wariantach oferta silników na Ukrainie się wyczerpuje. Z kolei w Rosji Renault Duster nowej generacji ma jeszcze podwójne wsparcie ze strony 1.3TCe 150KM i ze strony wolnossącego 2.0. Innymi słowy, w Rosji wciąż jest z czego wybierać.

Swój wśród obcych, obcy wśród swoich

Niby zasada czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal działa… Jednak lepiej działałaby, gdyby w „benzyniakach” nie było, ale jednak są. I tu właśnie doskonale widać jak się czuje 1.5 dci pod maską Dustera. Porzucony, zapomniany, bezradny… Ma swoich zagorzałych fanów i rosyjskich wielbicieli diesli. Ostatecznie jednak nie oferuje nic wyjątkowego poza większą oszczędnością zużycia paliwa. Choć ten atut przestaje być mocną stroną w momencie, gdy dowiadujemy się, że jak i na naszym rynku, cena zakupowa Dustera z silnikiem diesla jest po prostu wyższa.

Nie da się ukryć, ale kres rosyjskiego diesla jest wyczuwalny w powietrzu.

Traci przy bliższym poznaniu

Owszem, nadal jestem zwolennikiem wstążki LED w tylnych lampach rosyjskiej edycji nowego Dustera.

Robiąc w tym miejscu drobny odstęp liryczny, nie ukrywam, że chciałbym takie rozwiązanie ujrzeć w swoim aucie – „dwójce” Dustera, ale przed liftingiem (o ile adaptacja takiego rozwiązania jest możliwa, bo jeszcze tej tajemnicy nie zgłębiałem). Po prostu, według mnie, obramowanie LED byłoby prostym i minimalistycznym podkreśleniem dotychczasowego charakteru lamp w naszych („przedliftingowych”) Dacia Duster drugiej generacji. Lifting tylnych lamp DD2 pozbawił to auto swoistej wisienki na torcie, robiąc zbyt fikuśnym i wyszukanym, jak na SUV. Rozumiem też, że w tym zakresie opinie mogą być różne. Nie chodzi jednak o to, by wywoływać dyskusję w zakresie gustów i guścików, bo każdy/a z nas woli co innego.

Tylne lampy z LED-ami jednak nie oznaczają, że całkowicie przymknąłbym oko na spore (jak na obecne lata) niedociągnięcia rosyjskiego, nowego Dustera, szczególnie, w opcji zasilanej olejem napędowym. Choć do diesli nie mam uprzedzeń i złego słowa o nich rzec nie mogę.

Zimny zgrzyt

Pamiętasz tę euforię i drobny zawód, wymieszany poniekąd nawet z zazdrością o to, że w rosyjskiej wersji pojawiło się dodatkowe ogrzewanie przedniej szyby i tylnej kanapy. Otóż o ile grzanie tylnych siedzeń faktycznie jest dostępne i w dieslu i w benzynie, o tyle z przednią szybą już nie jest tak wesoło. Okazało się, że alternator w 1.5 dci nie jest w stanie udźwignąć takiego obciążenia i przedniej szyby w dieslu po prostu nie podgrzejemy. Producent tłumaczy to tym, że fabrycznie nie przewidziano mocniejszego rozwiązania dla tej jednostki. I trzeba to przyjąć do wiadomości, i nauczyć się z tym żyć. W naszym klimacie być może jest to rzecz zbędna. Ostatecznie poradzimy sobie skrobaczką kilka razy w okresie zimowym… Ale w rosyjskim klimacie, brak takiego rozwiązania na pewno nie wyjdzie na dobre dieslowi, szczególnie, że benzynka śmiga i się cieszy z podgrzewanej przedniej szybki.

Do tej nowinki w zasadzie nie mieliśmy się szans przyzwyczaić, bo w naszych dwójkach ani jedynkach tej opcji po prostu nie ma.

Quo vadis

Duster, co tu dużo pisać, jest wręcz stworzony do pokonywania odległości w różnym terenie (nie mam na myśli terenu wyczynowego), bo, po pierwsze, jest autem (ciężko w to uwierzyć), a po drugie – ma tempomat i ogranicznik, które umilają pokonywanie kilometrów w swoim (czasami żółwim, ale czasami nawet całkiem szybkim) tempie. O ile ten tempomat jest. A okazuje się, że w rosyjskiej wersji „olejowej” o tempomacie można jedynie pomarzyć, i o ograniczniku, zresztą też.

Oczywiście, z ust działaczy rosyjskiego „Dusterowego podziemia”, a nawet bardziej, jak na tradycję przystało, „rewolucyjnego elementu”, już słychać głosy o tym, że taki tempomat na pewno uda się dorobić. Chciałoby się jednak już go mieć na pokładzie i nie szukać jakiejś „lewizny” (nie chodzi o gorszą jakość). Z innej strony, taka informacja może być pocieszająca dla właścicieli naszych „jedyneczek” bez tempomatu (bo w DD2, jak zapewne wiesz, tempomat można szybko i bezproblemowo załatwić nawet w wersji Access w kilka ruchów).

Niby na jednym zbiorniku zatankowanym do pełna czystym jak łza olejem napędowym dłużej i dalej, ale jednak przysłowiowe cztery litery i noga mogą po prostu nie znieść takiego wysiłku. Bez przerw w podróży raczej się nie obejdzie. Ale będzie okazja do podziwiania lokalnych widoków (o ile będą jakieś warte uwagi).

Podobno, jak tłumaczą w Renault Rosja, powodem takiej „usterki” jest to, że tempomat nie współgra z układem Euro 5. Takie, opony z felgami.

Kluczyk do wnętrza

Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo sobie cenię bezkluczykowy dostęp do auta, szczególnie, gdy zabieram z bagażnika jakieś rzeczy i nie pozwalają one mi na wykonanie karkołomnego manewru naciśnięcia magicznej kłódeczki.

Jeśli też tak masz, to witaj w klubie. Nie wymieniaj jednak swojego bezkluczykowego „potworka” na rosyjską nówkę. Taka przyjacielska rada. Bo się okaże, że bezkluczykowego dostępu w rosyjskim Dusterze nowej generacji nie uświadczysz nawet za dopłatą. Ot, taki kaprys rosyjskiej Renówki.

W Rosji postanowiono dodać w taki sposób luksusu Arkanie i Kapturowi. W Dusterze takiego szaleństwa nie ma. I tu już diesel nie jest winny, bo benzyna ma tak samo. Ale diesel przy okazji okrojono jeszcze z jednego elementu, czyli zdalnego rozruchu silnika (w mrozy i zimno jak znalazł). Tak, tak, masz rację, zamiast tego rosyjscy użytkownicy Dusterów otrzymali w zestawie specjalnie opracowaną przez tęgie umysły Renault aplikację do zdalnego otwierania samochodu, uruchamiania/gaszenia silnika i sterowania klimatyzacją, ale zdalny rozruch współgra tylko z jednostkami benzynowymi. Dieselek obszedł się smakiem.

Nie ma nad czym się rozczulać. Parafrazując słynny cytat, nie mamy zdalnego uruchamiania silnika, i co Pan nam zrobi?

Szybkobieg

A ten grzech można uznać za jeden z głównych. I absolutnie nie chciałbym go przyszywać tylko do rosyjskiego Renault Duster. Biegi w Dusterach są krótkie i diesel nie jest tu wyjątkiem. A jak silnik idzie jeszcze w parze z napędem na 4 koła, to w zasadzie można korzystać z wariantu 2-4-6, gdzie „szósteczka” wskakuje już przy nawet 60km/h. Taki jest po prostu klimat tej jednostki i ani szerokość ani długość geograficzna nic nie zmienią w tym zakresie.

Rozgrzeszenie i w drogę

Po takiej litanii składa się nieodparte wrażenie, że los diesla w rosyjskim Dusterze był przesądzone, ale ostatnim rzutem na taśmę ktoś chyba włączył zapłon, podgrzał świece i, dotykając bujną lub nieco bardziej skąpą czupryną podsufitki, stwierdził – oj dobra, niech już będzie, może ktoś się skusi a parędziesiąt tysięcy (w złotych) piechotą nie chodzi. Szybka reanimacja w karetce i pacjent wypisany do domu.

W połączeniu z innymi punktami, które są stałymi elementami programu „Dusterowe przypadłości”, nie wiem czy skusiłbym się na rosyjską wersję nowego Dustera. Owszem, silnik 2.0 ze 143KM na pokładzie, pasek LED w tylnych lampach, grzana tylna kanapa, podgrzewana przednia szyba, dodatkowe złącza USB i dodatkowe akcesoria, umilające życie kierowcy, to duże atuty. Jednak bezkluczyk jest na tyle istotny, że w naszym klimacie mogę przymknąć oko na „zachodnie” niedociągnięcia Dacia Duster, które, kto wie, można znikną wraz ze zmianą sylwetki Dustera trzeciej generacji (choć pewnie przyjdą nowe choróbska).

Może też, najzwyczajniej w świecie, zdążyłem się przyzwyczaić do tych wygód, które zaoferował mi mój „rudzielec” (prawdziwy Orange Atacama a nie podszywany i farbowany) z 1.6SCe na pokładzie.

 

Śledź nas na fanpage’u lub na grupach Go! Duster. Staramy się trzymać rękę na pulsie Dacia i czasami Renault Arkana.

Zajrzyj również do innych nowości Dacia Dusterciekawostek oraz tematów związanych z tuningiem tego samochodu

A wolnej chwili zapraszamy na drobne zakupy do Go! Shop.

Znalazłeś błąd na stronie – zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Autor:  Aleksander Wyszyński

Źródło:  www.goduster.pl

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

wydarzenia Go! Duster

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Go! Duster medialnie, ale społecznie

Go! Duster © 2019-2021

Projektowanie stron: CAKEANDCHERRIES.COM

Go! Duster - serwis miłośników marki Dacia

0
Lubisz wyrażać swoją opinię? Pozostaw swój komentarz.x
()
x

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: