(function(w,d,s,l,i){w[l]=w[l]||[];w[l].push({'gtm.start': new Date().getTime(),event:'gtm.js'});var f=d.getElementsByTagName(s)[0], j=d.createElement(s),dl=l!='dataLayer'?'&l='+l:'';j.async=true;j.src= 'https://www.googletagmanager.com/gtm.js?id='+i+dl;f.parentNode.insertBefore(j,f); })(window,document,'script','dataLayer','GTM-N4DCNNP');

Gdzie SUV-y poniosą: Wielka polarna wyprawa

Gdzie SUV-y poniosą: Wielka polarna wyprawa

Wielka polarna wyprawa do Ojmiakon

17/01/2021

Rosjanie najwyraźniej pozazdrościli rumuńskiej parze z Hello Siberia Expedition i postanowili, że nie będą im obcy podbierać tematu na historię. Zorganizowali więc swoją o nazwie Wielka polarna wyprawa. Nie powiem z rozmachem i co najmniej jak lot na Marsa z zamiarem podboju i osiedlenia się na tej planecie. 

Skoro akcja toczyła się w Rosji, gdzie z wielkomocarstowych ambicji i pobudek, wszystko musi być większe, a najlepiej największe, to i wyprawę nazwali Wielką polarną. Czy rzeczywiście była taka wielka? Tu zdania są podzielone. Podobno najstarsi Jakuci widzieli większe. Prawdę mówiąc, Kołyma była częstym miejscem odosobnienia wielu więźniów (w tym politycznych i również dla Polaków), zmierzających za czasów radzieckich do punktu przeznaczenia w dosyć sporych grupach. Stąd zapewne na Jakutach, również tych najstarszych, kilkusamochodowa wyprawa autami typu SUV nie robi żadnego wrażenia.

W każdym razie widać, że lokalsi są przyzwyczajeni do gości i nalepki typu Castrol albo znaczki Dacia, tudzież Renault, absolutnie nie robią na nich wrażenia.

Nic w tym chyba dziwnego. Na co dzień poruszają się lepszymi samochodami niż, jakieś tam, Renówki. W zasadzie, chyba normalka. Standardem jest -45 na termometrze, zatem sprawdzają się prawdziwe terenowe „zwierzaki” a nie wymuskane słonecznymi promieniami i opatulone miłością zachodnich projektantów SUV-y. Tam jest po prostu zimno i lodówka (nie mylić z Lodgy) może faktycznie okazać się dobrym miejscem na ogrzanie po mroźnej przejażdżce Biegunem zimna.

Hello Siberia Expedition

Turbolnięci na Północy

Odległość dwa siedemset

HELLO SIBERIA EXPEDITION

Jeśli nie kojarzycie sobie hasła Hello Siberia Expedition, to nic straconego. Zaraz ekspresowo nadrobimy zaległości.

Otóż pewna rumuńska para wybrała się na podbój Rosji jednym rudym Dusterem. Czas akcji – zima. Okolice Nowego Roku 2019/2020. Było ciężko, niezbyt wygodnie i niewątpliwie było dużo mocnych trunków. W końcu byli w Rosji a nie w środkowej Europie.

W jednym z rosyjskich warsztatów, tuż przed uderzeniem w kierunku, gdzie śnieg jest rzeczą codzienną i temperatura za często nie lubi wskakiwać powyżej 0,  przeprowadzono syberyjski tuning samochodu, by poradził sobie z przeciwnościami losu w miejscach, gdzie naszą miarą diabeł mówi dobranoc, nie gorzej niż tamtejsze renifery albo nawet czasami lepiej. Zdanie na jednym wydechu wyszło.

Rumuni poradzili sobie doskonale. Duster zresztą też. Na Ojmiakonie, wprawdzie, nieco pocałowali klamkę, bo na Biegunie zimna było zaledwie -51 i był mały zonk. Ale nie to jest najważniejsze, bo pokonali 25 000 kilometrów.

Więcej o całej imprezie można przeczytać na fanpejdżu rumuńskiej pary, czyli Hello Siberia Expedition. Podobno nie poprzestali na Rosji.

TURBOLNIĘCI NA PÓŁNOCY

Rosjanie poszli z kolei w ilość. Jakościowo też nie wypadli najgorzej. Choć do Rumunów było daleko. Poza tym ruszyli Renówkami a nie jakąś tam Dacią. Dokładniej to ruszyli Arkanami i Kapturami z napędem na cztery koła. Tymi nówkami, rzecz jasna. Z turbinami pod maską, silnikami TCe 150KM i automatami. Warto też wspomnieć o małym, ale chyba nieszczególnie ważnym dodatku, dorzucili sobie w pakiecie system zdalnego podgrzewania/uruchamiania silnika (Renault Start) z możliwości ustawienia rozruchu w określonych odstępach czasowych. Tu zagrali trochę nie fair, bo Dacia na zachodzie nie ma takiego systemu.

Można domniemywać, że gdy Rosjanie słodko spali albo opijali kolejne kilometry podróży, Rumuni w tym samym czasie, ale rok wcześniej musieli co jakiś czas budzić się i wynurzać na zewnątrz, by nieco ogrzać silnik. Bo kolejny dzień, jak to bywa, przynosił kolejne wyzwania.

Rosyjskie wyposażenie też było nieco przyjemniejsze – system klimatyzacji doposażono w dogrzewanie. Zatem po kilku minutach można było się rozbierać, zakładać ręcznik, zabierać gałązki brzozy ułożone w porządny bukiet i czynić powinności mistrza sauny.

Rosjanie, nauczeni codziennym doświadczeniem, ruszyli kilkoma samochodami. Nie było ich ani dwóch ani trzech lecz więcej.

Podobno wlali do silników Castrol 0W-40, który jako legendarny olej idealnie radzi sobie w warunkach poniżej -30. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o reklamę jednego ze sponsorów wycieczki, którym niewątpliwie był Castrol. Skąd tu w ogóle pojawił się Castrol? Że niby zawody sportowe albo że przyjął Elfa?

ODLEGŁOŚĆ DWA SIEDEMSET

Trasa, którą pokonali Rosjanie w Arkanach i Kapturach, wyniosła łącznie 2700 kilometrów. Ruszyli z Jakucka i dotarli ostatecznie do Magadanu. Tłumaczyli ją wzniesieniami nawet do 1200 m oraz przepływaniem rzeki Leny (ale chyba nie w bród). Szybkie kalkulacje jednakowoż podpowiadają, że 25k a 2,7k, to nie to samo. Temperatury wahały się w zakresie od -38 do -52 stopni. Podobno tankowali na lokalnych stacjach benzynowych. Nie wiem dlaczego, ale śmiem podejrzewać, że ktoś z miejscowych, gdy słyszał o ekipie Renault spokrewnionej z rosyjskim i francuskim rządami, dawał cynka, z którego dystrybutora lepiej lać paliwo, bo np. lepiej znosi chłód. Tak tylko, spekuluję.

Żaden samochód nie ucierpiał. Choć wszystkich nikt nie policzył na początku wyprawy. Jeden z Biegunów zimna został odhaczony. Załogi wróciły, podobno, szczęśliwe i zadowolone.

Lokalsi podobno poczuli się mocno zaszczyceni wizytą Renówki w ich skromnych progach. Wprawdzie, nie dali się zwieść diamentowym krawędziom znaczka Renault, gdyż SUV-ami ciężko i renifery ganiać i skuteczność ucieczki w terenie przed wściekłym niedźwiedziem jest wątpliwa. Każdy zatem został przy swoim, ale zadowolony.

Dusterowy akcent, bo musi być

Nie chce też się czepiać, ale na myśli mi przychodzi jedno pradawne polskie przysłowie – gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Ci bardziej sprytni i spostrzegawczy, oglądając zapewne z nudów, relację zdjęciową poniżej, na pewno zauważą, że wśród uczestników Wielkiej polarnej wyprawy dziwnym trafem znalazł się Duster. Zakładam, że z napędem 4×4, bo jak inaczej. Zapewne przypadkiem przechodził obok, z tragarzami, rzecz jasna.

No to, koniec i bomba.

 

Śledź nas na fanpage’u lub na grupie Go! Duster. Staramy się trzymać rękę na pulsie Dacia.

Zajrzyj również do innych nowości Dacia Dusterciekawostek oraz tematów związanych z tuningiem tego samochodu

A wolnej chwili zapraszamy na drobne zakupy do Go! Shop.

Potrzebujesz kalendarza tematycznego na 2021 rok? Być może zainteresuje Cię: Międzyklubowy kalendarz Renault i Dacia

Znalazłeś błąd na stronie – zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Autor:  Aleksander Wyszyński

Źródło:  www.goduster.pl

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Go! Duster © 2019-2021

Projektowanie stron: CAKEANDCHERRIES.COM

Go! Duster - serwis miłośników marki Dacia

0
Lubisz wyrażać swoją opinię? Pozostaw swój komentarz.x
()
x

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: