Dusterowe wspomnienia: Bursztynowa komnata

Dusterowe wspomnienia: Bursztynowa komnata

Zlot Go! Duster na bursztynowym Pomorzu

13/02/2022

[Artykuł przeczytasz w 9 min.]

Wracamy z nieco spóźnioną, ale zawsze na czasie, relacją z Bursztynowej Komnaty Dusterów. Ci, którzy byli, wiedzą, że było wyjątkowo i jak zwykle inaczej. Bo każdy zlot jest inny i każdemu przyświeca zupełnie inna tematyka… A opowieści i wspomnienia – całkowita samowolka.

Wprawdzie z zeszłorocznym „oczkiem” pożegnaliśmy się już ponad miesiąc temu. Podsumowanie dwudziestego pierwszego też już było, jak zwykle na grupie i wśród Grupowiczów i Grupowiczek Go! Duster, czyli w zacnym i szanowanym gronie. Zabrakło jednak na łamach naszego serwisu co najmniej kilku, albo szkoda się rozdrabniać, kilkuset (w porywach nawet tysiąca i jednego) słów o jesienno-zimowych wyprawach Dusterami w północne regiony naszego kraju. Gonimy czas i nadrabiamy zaległości.

Bierzcie ciepłe kocyki, poduszki, grzane wino (bo na północy nieco bardziej wieje, choć nie tak jak w kieleckim), herbatę z prądem (choć akurat prąd może zostawcie na inną okazję, bo to dopiero początek roku a podwyżki jeszcze przed nami) albo kawę (jeśli nie zabraliście się do czytania wieczorem) i lądujcie z nami i swoimi Dusterami w samym środku akcji.

Bursztynowa jesień

Przywidziało się w Przywidzu

Jesienna rezydencja Go! Duster

Leśne Dustery

Biała Loża Szyderców

Złoci medaliści i złote medalistki

Dustery na klifie

Bursztynowa jesień

Tym razem nie kierowaliśmy się na południe, ale kierowaliśmy się czymś innym. Możliwe, że nawet sercem… Choć pewności nie mamy, bo, jak to zwykle bywa, pod kilkugodzinnym siedzeniu w fotelu kierowcy boli nie tylko serce, ale też … ot choćby kark.

Skoro wybieramy się nad morze, to ostatecznie chyba powinno być ciepło jak to nad morzem. Lekka letnia bryza, mewy, lody ma patyku i ciepełko piasku. Tak przynajmniej myśleliśmy wtedy, gdy jeszcze nad morze nie dotarliśmy. W zasadzie, to nad morzem byliśmy tylko przez krótką chwilę. Przynajmniej, tak jak sobie myślimy, przemywając z nostalgią piasek w spienionych falach Bałtyku w poszukiwaniu bursztynu, i analizujemy Bursztynową Komnatę Dusterów z perspektywy minionych dni.

Choć nie ma czym się martwić, wody nie zabrakło, a nawet było jej w takim nadmiarze, że co poniektórzy postawili na morsowanie jesienną porą w pobliskim, niezwykle, zresztą, urokliwym, jeziorku pośród jakże malowniczej żółto-czerwono-rudej scenerii. Nie chcemy brzydko, niczym stadko przedszkolaków, pokazywać placami na pomysłodawców tego społecznego zrywu wieczorową porą, ale napomkniemy tylko, że palce w tym maczała sama Biała Loża Szyderców.

Nie czas jednak na liryczne odstępy. Wylądowaliście razem z nami w środku wartkiej, niczym 1.6SCe pod maską Dustera, akcji. Zapnijcie pasy, bo właśnie wchodzimy w fazę falowania obrotów „na luzie”.

Przywidziało się w Przywidzu

Zaczęło się od mocno wyartykułowanego „D”. Nie, nie jak Duster ani nie jak ból… karku, ale jak Dyrektorka szkoły. Jeśli w tym momencie zalała Was fala wspomnień i sięgnęliście pamięcią czasów, gdy hasło „Dyrektorka wzywa” stawiało na nogi lepiej niż Coldrex HotRem albo inna aspiryna, to witajcie w świecie dreszczowców Lyncha. Zaproszenie na kawę było niezwykle kuszące, szczególnie w obliczu rozmowy tête-à-tête z dyrektorką szkoły w Przywidzu (bo akurat tam zaniosły nas tym razem nasze czterokołowce). W końcu nie każdemu i nie za często wypada okazja odbycia lekkiej resocjalizacyjnej pogawędki w towarzystwie oświatowej erudytki. Wygrała jednak pomorska szwendaczka, która dosyć często załącza się na widok rejestracji GD.

Dziwny zbieg okoliczności… Może faktycznie Go! Duster niczym Wenus zrodziła się z morskiej piany, ale pomorskiej, czyli takiej o aromatycznej mieszance paprykarza i śledzia, w szatach rodem ze stoczni i z urokliwymi wąsami pod nosem? Tym oto sposobem udało się osadzić pierwiastek boskości w dziejach grupowych. A naukę, bo Dusterologię, już opracowaliśmy. Wszystko na swoim miejscu i w swoim czasie.

Jesienna rezydencja Go! Duster

Poza szwendaczką pojawiła się też pewien obowiązek, który spełnić musieliśmy. Sami przyznacie, na pewno, że jesienna rezydencja tak wspaniałej i licznej grupy to rzecz niezwykle istotna. A tak się akurat złożyło, że w okolicy pod wynajem udało się nam wypatrzeć skromną bazę noclegową. Niedrogą, w porównaniu z cenami za metr w Warszawie lub Gdańsku. W samym centrum, niedaleko przytulnych jadłodajni i nawet ASO. W towarzystwie mistrzów krzyżackich, bo to w Malborku. Akurat trafiliśmy, zresztą, na wyprowadzkę poprzednich lokatorów (a było tych mistrzuniów kilku). Ostatecznie, pomimo kuszącej ceny, nie zdecydowaliśmy się na wynajem. Nieco wiało w ubikacji (na nasze oko, gdzieś z okolic fiordów, tych norweskich), choć widoki z okna zapierały dech, a i ogródek było nieco zaniedbany jak na nasze, poniekąd, dosyć wygórowane i wymuskane potrzeby.

Kwestia jesiennej rezydencji pozostaje zatem otwarta. Jak i innych, zresztą. Niecierpliwie czekamy na propozycje.

Czy może być coś lepszego niż lidlowa sobota? Owszem, uśmiechnięta i słoneczna sobota i całodniowe zwiedzanie, oglądanie, podziwianie, gadanie, czyli dusterowanie za pan brat z Pomorskimi Szwendaczami.

Leśne Dustery

Pomorze słynie ze swoich urokliwych bursztynowych lasów na jesieni, bo w lecie, wiadomo, dominują historie o sinicach. Sprawdziliśmy to dokładnie, w tym sensie że bursztynowe wnętrze pomorskiej leśnej komnaty, i powiemy Wam szczerze, było po prostu bursztynowo i na dodatek dusterowo.

Przejażdżka lasem, która nie odbyłaby się bez dobrej woli i dobrych chęci nadleśnictwa Kościerzyna (ogromne podziękowania i wyrazy szczerej wdzięczności dla naszego Grupowicza Marcina Zawadzkiego), bo wszystko odbywało się na totalnym legalu, to jest to, co Dusterowicze i Dusterowiczki, bankowo, kochają albo pokochają (jeśli kogoś nie było).

Po drodze, jak to zwykle u nas bywa, troszkę błotka i piasku (w końcu las), troszkę wertepów, troszkę szaleństwa, odrobina grzybobrania i sprzątania pozostałości po tych, co to nie bardzo się kwapią z ogarnięciem myśli lub, nieco bardziej dotkliwie, śmieci po sobie. W zasadzie przyjemne, pożyteczne, zdrowe i dusterowe w jednym. Czy nie o to, ostatecznie, chodzi podczas takich właśnie zlotów, spotkań i wypraw?

Biała Loża Szyderców

Nie, nie będziemy znowuż przynudzać o tym jak było fajnie i jak to Dustery dzielnie poradziły sobie z lajtową zabawą w terenie. W końcu teren nie był ogromnym wyzwaniem i każdy laik, siedzący za kierownicą każdego innego auta z napędem na ośkę dałby sobie doskonale radę z taką krajobrazową przejażdżką. Ten teren nie był wyzwaniem, owszem, ale to co się działo pół godziny po zakończonym etapie dla przedszkolaków… nie określilibyśmy nudną zabawą w piaskownicy z budowaniem babek i zamków.

Dla chętnych z napędem na cztery koła (i dla osiek również, bo nie zostawiamy nikogo na pastwę losu) Pomorscy Szwendacze zapewnili popołudniowe zwiedzanie przywidzkich chaszczy i wąwozików. Krótko acz treściwie – tak można podsumować popołudniowe terenowe wyzwanie. Tymi ścieżkami, zapewniamy Was, byle Tico nie prześmignie. Pod warunkiem, że nie będzie na ramie Landka albo innego Dżipa. Najbardziej uradowana i uchachana z tego punktu programy, już zresztą zwyczajowo, była Biała Loża Szyderców – nieformalne, niereformowalne, niezarządzane przez nikogo i złośliwe do szpiku kości towarzycho, zrzeszone wokół kultu białego podkładu Dustera. Połączenie poławiaczy pokemonów, ujeżdżaczy różowych jednorożców i poskramiaczy wszelkich odmian pomarańczowego koloru. Nie są szkodliwi, ale nie znając umiaru, czasami podczas śmieszkowania potrafią zgubić nawet okleinę z podkładu (bęc!).

Tak właśnie było, ale nie jesteśmy w stanie tego opisać. W tym trzeba wziąć udział. Zobaczyć. Być uczestnikiem lub uczestniczką żartów sytuacyjnych. Duster jest tylko przyczynkiem, bo sednem i treścią każdego zlotu Go! Duster byli, są i będą ludzie. Największa wartość.

Złoci medaliści i złote medalistki

Zlot bez tradycyjnych, ogniskowych lub pokojowo-salowych (jeśli nie pozwala nasz klimat, bo taki mamy) biesiad byłby zwykłą, szarą, przymgloną i zupełnie pospolitą dusterką, ale bez „D”. Mamy już kilkuletnie doświadczenie w dobrych, wesołych i lekkich biesiadach – to akurat wzmianka do CV, jakby ktoś chciał użyć (może w Lidlu się przyda na stanowisku degustatora trunków wysokoprocentowych).

Pomijając fakt, że tym razem nasza wesoła kompania mogła się zacnie bawić w gronie szanowanej przywidzkiej oficjeli (ogromne wyrazy wdzięczności dla Magdy Dryll za udział i zaproszenie miejscowych władz i nieoceniony wkład w sprawy organizacyjne), przy wsparciu (duchem i gadżetami – jak  zwykle, podziękowania Adamowi Kleszczowi) Renault Polska, i w akompaniamencie lamp zasilanych ropą pochodzącą wprost z Morza Północnego, którą, nie bacząc na niebezpieczeństwo związane ze szmuglem, zapewnili nam przedstawiciele bratniego narodu norweskiego, warto też wspomnieć o innym bardzo ważnym wydarzeni, które miało miejsce podczas Bursztynowej Komnaty Dusterów.

Mamy na myśli naszych najmłodszych Dusterkowiczów i Dusterkowiczek, którzy towarzyszą nam, czasami pomimo swych chęci (bardziej z przymusu, bo sami jeszcze nie mogą zostać w domu), ale najczęściej, szczęśliwie, z powodu tego, że zloty mają charakter rodzinny, otrzymali swoje ciężko zapracowane złote odznaczenia. Medale za wytrwałość, za poświęcenie, za chęci, za dobry humor, za pozytywne nastawienie i za bycie z nami. Jedno z odznaczeń wyjątkowo przeplotło się z o wiele bardziej istotnym wydarzeniem, bo urodzinami Dusterkowicza (sto lat i dużo zdrowia, Franku!).

Dustery na klifie

Rozstań nie lubimy, ale podładować baterie jednak każdy musi. Być na Pomorzu i nie wjechać na klif, gdy ten jeszcze był otwarty dla pojazdów mechanicznych? To nie nasze nerwy. Łapczywie trzymamy się wszelkich podróży. Po prostu nie odmawiamy, gdy jest okazja.

Michelinki były ostatnim punktem wspólnej zabawy w ramach Bursztynowej Komnaty Dusterów.

Żałujcie, jeśli nie byliście, bo ominęły Was nie tylko megawypasione miejscowe przysmaki, przygotowane przez Pomorskich Szwendaczy, ale też bajeczne bursztynowe czarująco-jesienne krajobrazy i przede wszystkim pełne uroku, uśmiechów, humoru i niepowtarzalnej atmosfery pogawędki o niczym i o wszystkim w gronie Dusterowiczów i Dusterowiczek. Dziękujemy Wam, Pomorscy Szwendacze i do zobaczenia!

Ale wiecie co, mamy dla Was dobrą nowinę. Nic straconego, bo macie okazję, by dołączyć do najbliższego wydarzenia Go! Duster – Wielkopolskiej Wyprawy Dusterów w towarzystwie Galla Dusterskiego. Więcej o zlotowydarzeniu dowiecie się na dedykowanej stronce.

Drobna i bardzo skrócona fotorelacja dla tych, którzy się wahają, nie są do końca przekonani lub po prostu nie wierzą. Zresztą dla każdego i każdej, kogo nie było na zlocie, bo z tych czy innych powodów nie udało się dotrzeć na wydarzenie. Wierzcie nam – warto!

Śledź nas na fanpage’u lub na grupach Go! Duster. Staramy się trzymać rękę na pulsie Dacia i czasami Renault Arkana.

Zajrzyj również do innych nowości Dacia Dusterciekawostek oraz tematów związanych z tuningiem tego samochodu

A wolnej chwili zapraszamy na drobne zakupy do Go! Shop.

Znalazłeś błąd na stronie – zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Autor:  Go!Duster

Źródło:  www.goduster.pl

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

wydarzenia Go! Duster

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Go! Duster medialnie, ale społecznie

Go! Duster © 2019-2022

Projektowanie stron: CAKEANDCHERRIES.COM

Go! Duster - serwis miłośników marki Dacia

0
Lubisz wyrażać swoją opinię? Pozostaw swój komentarz.x
()
x

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: