Kurz i piasek: Dusterowa migracja zlotowa

Kurz i piasek: Dusterowa migracja zlotowa

Wielkopolskim piaskiem spowity. Zlot Go! Duster

27/04/2022

[Artykuł przeczytasz w 14 min.]

W czasie, gdy w niektórych miejscowościach Polski, tych, o których nam wiadomo, zacne grono Dusterowiczów i Dusterowiczek powiększyło się naturalnie o kolejnych, niewinnych i młodych, ale już jakże zażartych, zwolenników najlepszych SUV-ów pod słońcem, czyli Dusterów, Go! Duster nienachalnie i nienaturalnie powiększyła populację jednej z najmniejszych wsi w Polsce.

Na trzy krótkie, ale po brzegi wypchane w atrakcje, z pisakiem i kurzem w każdym zakamarku nie tylko Dustera, ale też Dusterowiczów i Dusterowiczek, dni, Ignalin powiększyła się nawet 15-krotnie, a okolica w piątek i sobotę, podczas trzydniowego wydarzenia o nazwie Wielkopolska Wyprawa Dusterów, promieniowała światłem przednich, tylnych, przeciwmgłowych oraz „ledbarowych” lamp SUV-ów niczym litewska elektrownia jądrowa w Ignalinie w latach jej świetności.

Siedziba stale poszukiwana

Gnieźnieńska wiosenna rezydencja

Chrobre Dustery

Głodni wielkopolskich wrażeń

Jak zwykle rodzinnie

W gościnie u pierwotnych Dusterów

Smakołyk od Dacia Karlik

Na ekranie Terenwizji

Wszyscy jesteśmy Ukraińcami

Siedziba Go! Duster stale poszukiwana

Nie odstawiliśmy w kąt ani nie schowaliśmy do głębokiej szafy, ani nawet nie pomyśleliśmy o zaniechaniu poszukiwań letnio-zimowo-jesienno-wiosennych rezydencji Go! Duster. Fakt, uderzamy się w pierś i przyznajemy, że w Malborku sprawa nie wypaliła. Głównie jednak z powodu tych przeciągów i niezbyt wygodnej ubikacji. Poza tym teren był mucha nie siada. Absolutnie jednak nie negujemy, że malborskie mury nie staną się na przykład jedną z letnich rezydencji grupy. W końcu w lecie naturalna klimatyzacja i powiew morskiej bryzy (stojąc na samym czubku najwyższej wieży zamku w Malborku) to nie byle co. Ważne, by jednak nieco obniżyli opłaty czynszowe. Bo na razie troszkę sięgają chmur. Bierzemy na wstrzymanie, licząc, że najemcom troszkę spadnie zapał i oddzwonią do nas z nietuzinkową ofertą.

Problemem, ale tylko drobnym, mogą być zagraniczni przyjezdni, płacący zwykle w „ojro” i posługujący się dziwną pruską gwarą z krzyżami na ubraniach… Nie mamy nic do nich, bo wierzymy, że jeszcze chwila i złotówka, która podobno (wedle nieoficjalnych doniesień z NBP), wkrótce zostanie przemianowana w dusterówkę (grosze, przy okazji, zostaną) będzie jedyną, właściwą i najlepszą walutą świata. Wtedy będziemy zacierać ręce i rozpalać kominek nad Nogatem, by usmażyć porcję przepysznych kiełbasek z Lidla. Po prostu już wiemy, że to będzie sobota… A w sobotę, jak wiadomo, do Lidla, bo parking za darmo i ram-pam-pam-pam. Nie ma zmiłuj, przy organizacji następnego zlotu po prostu nie możemy pominąć „Lidlowskiego” w ramach akcji poszukiwawczej partnerów i sponsorów. Może chociaż parking nam zafundują.

Gnieźnieńska wiosenna rezydencja

O pomorsko-malborskich perypetiach poczytasz sobie w innej relacji, bo tym razem spotkaliśmy się na GoDuster.pl w bardzo nietypowej sprawie. Sprawie zlotu, zapisanego złotym piórem i rudawym atramentem (bo białego nie widać!) w kronikach niejakiego Galla Dusterskiego.

Facet był niezły w te klocki i, w zasadzie, dzięki pracy jego rąk przekonaliśmy się, że sława o bohaterskich czynach i wyczynach pierwszych Dusterów, które przeszły chrzest piaskowo-błotny w okolicach Gniezna wciąż żyje wśród lokalsów. Dusterowe wzory, nuty Dusterowych czasów żyją swym dawnym, miarowym, spokojnym, wolnossącym życiem w miejscowym folklorze. W opowieściach ludowych, takich jak ot choćby: O dzielnym Dusterze, który ogrzał Mercedesa, O wspaniałej rudej Dusterowej ośce, O zacnej Loży Szyderców zwanej Białą… Opowieści, ornamentów i pamiątek o tych zamierzchłych czasach jest bezliku.

Chrobre Dustery

Świadectwem wspaniałych czasów chrobrych Dusterów jest nieskrywany szacunek i podziw, którym wciąż darzą miejscowi te nietuzinkowe auta. Chwała o Dusterach w tych stronach, na pewno, nie zaginie. I nie tylko za sprawą wspomnianego już super koleżki Galla Dusterskiego (ponoć pierwszego oficjalnego dealera Renault/Dacia w Polsce), ale też takich pamiątek jak, ot choćby, Drzwi gnieźnieńskie, będące, ponoć, dokładnym odwzorowanie przednich drzwi ówczesnych Dusterów. Spasowanie, rzeczywiście nieco kulało, ale za to stop miedzi, cyny i odrobiny ołowiu, robił je odpornymi na wszelkie parkingowe otarcia i zarysowania. Tak, to jeszcze były czasy, w których można było na całkowitym „legalu” zgłosić szkodę parkingową co dwa lata a ówcześni agenci ubezpieczeniowi nie czepiali się nielegalnych retrofitów z Niemiec.

Początkowo nawet udało nam się dogadać, by zabrać kawałek pamiątki o prastarych dziejach Dusterów, w postaci jednego z zawiasów potężnych drzwi. Po dłuższym namyśle i przymiarce do DD2 uznaliśmy jednak, że luz będzie zbyt duży a i dosztukować jeszcze jeden zawias, wykonany w takiej samej technologii, do drugich drzwi w obecnych czasach będzie dosyć ciężko. Z tym przekonaniem i z głową pełną pomysłów odnośnie urządzenia, ostatecznie znalezionej kiedyś tam w niedalekiej przyszłości (mamy taka nadzieję), GoDusterowej siedziby dołączyliśmy do licznie przybywających w piątek, głodnych wrażeń, Zlotowiczów Wielkopolskiej Wyprawy Dusterów.

Ale przy okazji, jako ciekawostkę, którą udało nam się wyczytać na odwrocie Drzwi gnieźnieńskich, zresztą potwierdzają to też kroniki Galla D., dodamy, że św. Wojciech spoczął w swym grobie z odlewem jego bohatersko poległego rumaka zwanego Dusterem (o nieskazitelnie białym podkładzie i rudawo-złotej barwie), który swą maską chronił Wojtka przed prześladowcami, zwalczając wszelkie przeciwności losu, w tym falowanie obrotów, szarpanie na zimnym, przytarte uszczelki i pękającą mastykę.

Głodni wielkopolskich wrażeń

Szybko relacja się pisze, ale czas jednakowoż podczas wydarzenia, i to na szczęście, tak szybko nie leciał. Choć, niema co ukrywać, trzy dni to za mało na to, by zagadać, pogadać i pobiesiadować z całą wioską Dusterowych napaleńców. W piątek wieczorem, jak i zresztą dzień później, udało się zorganizować dwa wieczorki talentów poetyckich. I nawet, jeśli uznamy, że piątek był nieco skromniejszy w recytacje i pokaz umiejętności (głownie z powodu nieśmiałości i wrodzonej płochliwości połączonej ze wstydliwością), to jednakowoż w sobotę udało się wykrzesać z Dusterowiczów i Dusterowiczek ogień talentu i nawet odkryć prawdziwe perełki, a poniekąd i wyjątkowe samorodki, potrafiące w najwspanialszy sposób zaprezentować swoje nietuzinkowe moce.

Ostatecznie, ci, którzy dotrwali do przejażdżki kurzącą się polną serpentyną w środku autokaru w okolicach pierwszej w nocy (z soboty na niedzielę) wiedzą, że najbardziej utalentowani i najbardziej wytrwali zawodnicy (i zawodniczki) za wybitny pokaz majstersztyku i nietuzinkową, autorską adaptację opowieści ludowych o wielkich Polakach, jeżdżących Dusterami, jak również za zasługi przed GoDusterową społecznością zostali uhonorowani nagrodami Złotego EjndżelaBiałej Maślany. Tym oto sposobem pierwsze GoDusterowe nagrody powędrowały do prawdziwych GoDusterowych talentów, by w zlotową niedzielę częściowo spocząć na pobliskim traktorze (wraz z biało-czerwonymi wiankami).

Jak zwykle rodzinnie

Wśród oparów emocji, chęci podzielenia się wrażeniami, rozmową i prostą, lekką pogawędką, z talerzykiem pełnym gorącego i treściwego bigosu albo kawałkiem podpieczonego na żywym ogniu mięsiwa (również kiełbasy), kubkiem pełnym rozgrzanego i smakowicie pachnącego przyprawami i pomarańczą wyżej oprocentowanego słodkiego trunku, z chrupiącymi serowo-pieczarkowymi zapieksami, w otoczeniu śmiechu, rodzinki (w tym dzieci, bo zloty GoDuster są pełne najmłodszych), nowych znajomków i Dusterowych planszowych gier i innych zabaw, zdecydowanie da się odprężyć i odpocząć.

Tak też robiliśmy dotychczas i tak zrobiliśmy tym razem. Były nagrody, były upominki ufundowane dzięki naszym wspaniałym partnerom Dacia KarlikOSRAM Polska. Były też wspaniale przygotowane potrawy od organizatorów – administratorów zapoczątkowanej wcześniej, ale przypieczętowanej ostatecznie na zlocie, Grupy Go! Duster Wielkopolska, czyli Dariusza (przy ogromnym wsparciu małżonki Beaty – tak melodyjnej grochówki ze świecą szukać!) oraz Konrada i Aleksandry. Była dobra, uśmiechnięta, wesoła i radosna zabawa. Owszem, nie maszyn, lecz ludzi, bo to ludzie tworzą społeczność prawdziwych, rozumiejących i dostrzegających nie tylko plusy lecz również minusy Dusterów, fanów i miłośników marki. Potrafiących cieszyć się mocnymi jej stronami, ale również zaakceptować te słabe, różnorakie niedociągnięcia. I nawet wykrzesać z minusów wartość dodaną.

W gościnie u pierwotnych Dusterów

Sobotni poranek, gdy się jest na odwyku od szału zakupów w Lidlu, może się okazać niezwykle rodzinny i niezwykle poznawczy. Nie mylić jednakowoż tego poranka ze sceną z polskiego filmowego dzieła o nazwie „Poranek kojota”. Nie taki poranek mamy na myśli.

Sobotę zaczęliśmy obronną ręką, by po południu przejść do natarcia na zakurzone i piaszczyste tereny Ignalina.

Najpierw jednak obrona, bo z samego rana wywiało nas do Biskupina, gdzie po bliższym zapoznaniu się z relacjami z epoki brązu, przekazanymi od wciąż, ponoć, żyjących i szczęśliwie otrzymujących emerytury z ZUS, naocznych świadków kultury łużyckiej, dowiedzieliśmy się, że nie wszystko w historii ludzkości było takie czarno-białe, szczególnie w epoce brązu.

Otóż, na jednej z miniatur nasze sprytne oko zauważyło brązowego (bardziej, rzecz jasna, rudego, ale na potrzeby relacji pozostańmy przy brązie) Dustera. Co oznacza, że Dustery były skutecznie wykorzystywane jako narzędzie do obrony i podbojów w okresach większych zawirowań historycznych (szlakiem Imperium Dusterum) oraz jako doskonały instrument wspomagający do uprawy pól w czasach względnego spokoju. Takie oto Dustery w doniczkach (czyli osadach).

Powiemy wam szczerze, że na zimę ten obóz w Biskupinie może być nieco za chłodny. Sporo jest tam niedociągnięć konstrukcyjnych, szpar i słoma nieco jakby trąci starocią. Jednakowoż w lecie, jako miejsce do biwakowania, upichcenia kiełbaski, przykrycia się naturalnymi skórami nad ranem, gdy nieco chłodniej – jak znalazł. Po prostu, korzystać!

Smakołyk od Dacia Karlik

Od poznawczego zwiedzania Biskupina, powoli i niespiesznie, czyli tak jak Dustery potrafią najlepiej, przetoczyliśmy się do osady Ignalin, gdzie zaczęliśmy testować zapowiadanego Dustera drugiej poliftowej generacji z automatyczną skrzynią biegów i napędem na cztery koła. Taaa, chciałoby się, by był z napędem 4×4, ale doskonale wiesz, że w porównaniu do wszystkiego tego, co już przeczytałeś/aś dotychczas w naszej relacji, to najzwyklejsza bajeczka od podstarzałego Dustera, bo w automacie Dacia oferuje nam tylko ośkę (tak przynajmniej jest w Europie Zachodniej). Co nie zmienia faktu, że, mając pod maską 150KM, droga kurzy się znacznie lepiej, Duster jest bardziej zrywny i chętny do przyspieszania (ostatecznie turbinka robi swoje) a buzia samodzielnie i nienaturalnie dla przejeżdżających obok kierowców albo przechodniów i gapiów (a na pewno co najmniej dziwnie) szczerzy się do wewnętrznego lusterka wstecznego (tudzież szyby).

Testował każdy, kto chciał poczuć smak Pomarańczowej Arizony. A chętnych, o dziwo, było największej, od przedstawicieli zacnej Białej Loży Szyderców. Dziwne, dlaczego żaden dealer nie daje do testów białych Dusterów? Może w myśl zasady, skoro biały to nie kolor, to i białe auto, to nie samochód? Nie znamy odpowiedzi na to pytanie, ale wiemy, że testujący byli zadowoleni z przejażdżki, bo za nowym Dusterem tylko się kurzyło.

Innymi słowy, zakurzono-piaszczyste chrzciny poliftowego Dustera drugiej generacji 150KM z automatem, przypieczętowane obecnością i super pogawędką z fantastycznym przedstawicielem Dacia Karlik, Bartosza Toboła, idealnie się wpisały w sobotni wystrój wielkopolskiego wydarzenia.

Na ekranie Terenwizji

Zlecieliśmy się jednak nie tylko po to, by tylko gawędzić, ale też odbyć ciekawe przeprawy przez piach, kurz, miejscami wystające korzenie i wyrzeźbiony innymi zmotanymi „potworami” podjazdy, zjazdy, ścieżki i dróżki, które ukazały się naszym oczom przez zakurzone szyby Dusterów dzięki uprzejmości Agroturystyki AgroOffroad 4×4 Ignalin i jej otwartego i przyjaznego właściciela Jerzego. Przy okazji, serdecznie polecamy miejscówkę, ale tak bez przesady, bo zamierzamy tam jeszcze wrócić i martwimy się, by przypadkiem nie zabrakło miejsca przez wszystkich chętnych.

W czasie, gdy jedni testowali i gawędzili, inni rozpoczęli istne Dusterowe szaleństwo na terenie Agroturystyki. Szczególnie zadowoleni byli właściciele 4×4, bo tak dobre okoliczności do przetestowania pełnego napędu w warunkach polowych nie zdarzają się na co dzień. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a adrenalina i zadowolenie z jazdy w terenie – gdy obok są tak samo pozytywnie zakręceni.

Wspólnie z Terenwizją i Mudster Polska

Prawdziwym zaskoczeniem, również dla nas, pomimo, oczywiście oficjalnego zaproszenia, stała się obecność Adama z Terenwizji na naszym wydarzeniu. Wprawdzie, zaprosiliśmy Adama, jako gościa… rozumiemy, jednak jak to jest, gdy miłość do terenu i motoryzacji jest w sercu zasilanym krwią z domieszką diesla lub benzyny. Dziękujemy, że chciało Ci się odwiedzić nasz zlot i spojrzeć na zabawę w terenie, poniekąd, przez Dusterowe okulary. Wiemy doskonale, że to nie terenówki, rozumiemy dobrze, że to SUV-y. Jednakowoż uwielbiamy te nasze Dusterowe pojeżdżajki i wyjątkowo niezrównoważone (pozytywnie) Dusterowe towarzystwo. Śmiało możemy napisać, że Dustery wciągają w off road nie gorzej niż Tereniwzja. Doskonałym potwierdzeniem tego jest Duster, zmotany przez Mudster Poland (podobno przy wsparciu pewnego pod korzeń ogolonego i znanego z telewizji pana z ekipy Brazzers), niezmiennie prowadzony przez Mircea i Karinę (dziękujemy, że byliście z nami!).

Smak terenu mogli poczuć i właściciele 4×2 i właściciele tych Dusterów, którzy wiedza o istnieniu osiek, tylko ze specjalnych wydań motoryzacyjnych programów edukacyjnych, czyli z pełnym napędem na cztery koła. Każdy znalazł coś dla siebie, każdy poczuł smak zabawy Dusterem i w Dusterze, bo w Go! Duster tak mamy, że staramy się, by doskonale bawił się każdy uczestnik wydarzenia.

Wygląda na to, że nie tylko nam się podobało, gdyż ostatecznie zagościliśmy nawet w jubileuszowym, bo 500-setnego, wieloodcinkowego serialu pod nazwą „Terenwizja”.

Materiał Adama z udziałem grupy Go! Duster obejrzysz tutaj, czyli na kanale Terenwizji na YT.

Wszyscy jesteśmy Ukraińcami

Wiesz doskonale, Drogi Dusterowiczu/Droga Dusterowiczko, że sytuacja okołozlotowa nie była zbyt sprzyjająca, z uwagi na znane nam wydarzenie, którym od dwóch miesięcy żyje cały świat, którym żyjemy również my.

Wojna, rozpętana na Ukrainie przez Rosję (Putina i jego sprzymierzeńców oraz przy cichym poparciu Łukaszenki), pomimo swojego codziennego okrucieństwa, jednakowoż dla nas, dla grupy Go! Duster, przyczyniła się do tego, że udało nam się na żywo spotkać z uciekającym z Charkowa, wraz z rodziną (małżonką i trójką pogodnych dzieciaków), administratorem naszej ukraińskiej grupowej odnogi Go! Duster Ukraine – Siergiejem Litwinienko. Cieszyliśmy się mocno, że Siergiej wraz z rodziną byli z nami i mamy ogromną nadzieję, że przynajmniej na chwilę udało nam się wyrwać ich ze szpon myślenia o tym, co działo się i, niestety, wciąż dzieje, tam, gdzie ich dom.

W tej chwili wszyscy jesteśmy Ukraińcami, bo bronimy wspólnych wartości, bez których normalne funkcjonowanie w dzisiejszym świecie jest po prostu niewyobrażalne, bez których nie będzie również miejsca dla jakichkolwiek społeczności, w tym motoryzacyjnych.

Wiemy, że temat jest ciężki, niemniej jednak zachęcamy do wspierania Ukraińców. Nawet dobrym słowem i przychylnym/przyjaznym gestem.

Motoryzacja, nie polityka

Staramy się być jak najdalej od polityki, bo nie to przyświeca grupie motoryzacyjnej. Jednakowoż nie możemy i nie jesteśmy obojętni na ludzki los i na to jak garstka rosyjskich szaleńców lekką ręką urządza na terenie niepodległego kraju, którym jest Ukraina, masowe ludobójstwo.

Za naszą wschodnią granicą trwa wojna. Jednak zaplanowaliśmy i zapowiedzieliśmy wydarzenie jeszcze przed tym okropieństwem. Właśnie dlatego, postanowiliśmy doprowadzić go do końca i wydaje nam się, że pomimo przeciwności losu, również w postaci szalejących na stacjach i w sklepach cen, Wielkopolska Wyprawa Dusterów z rekordową frekwencją ok. 40 (ponad 40) załóg, świadczy o jej sukcesie.

Dla nas świadczy ona też o tym, że jednak chcecie się spotykać na żywo. Choć często ciężko jest Was namówić na ten pierwszy raz.

To jak to z Tobą jest? Piszesz się na kolejne zloty, gdzie napiszesz swoje nietuzinkowe Dusterowe historie?

 

Śledź nas na fanpage’u lub na grupach Go! Duster. Staramy się trzymać rękę na pulsie Dacia i czasami Renault Arkana.

Zajrzyj również do innych nowości Dacia Dusterciekawostek oraz tematów związanych z tuningiem tego samochodu

A wolnej chwili zapraszamy na drobne zakupy do Go! Shop.

Znalazłeś błąd na stronie – zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Autor:  Go!Duster

Źródło:  www.goduster.pl

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

wydarzenia Go! Duster

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Na zakupy z Go! Duster

Dla oczu, dla ciała, dla przyjemności…

Nie tylko dla Klubowiczów, ale na pewno dla Dusterowiczów. W wolnej chwili, w przerwie między zdobywaniem nowych terenów i pokonywaniem kolejnych kilometrów albo wtedy, gdy po prostu zechcesz.

Zajrzyj do naszego sklepu z gadżetami i pomysłami Go! Shop.

Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Go! Duster medialnie, ale społecznie

Go! Duster © 2019-2022

Projektowanie stron: CAKEANDCHERRIES.COM

Go! Duster - serwis miłośników marki Dacia

0
Lubisz wyrażać swoją opinię? Pozostaw swój komentarz.x
()
x

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: